"Gdybym miał oglądać Formułę 1 w telewizji, to chyba bym zasnął."R. Kubica
Codemasters raczyło nas przez ostatnie kilka lat produkcjami które można było śmiało wrzucić do worka 'arcade racing' Nieskomplikowane sterowanie i system jazdy pozwalały zagrać każdemu kto chciał poczuć dreszczyk rajdowych (seria Colin McRae Rally - przekształcona następnie na DiRT sygnowana facjatą innego zdolnego rajdowca o nazwisku Ken Block) lub wyścigowych (seria ToCA - później GRiD, bez żadnego znanego kierowcy na okładce) wrażeń. Oczywiście podłączenie kierownicy do PC/konsoli dodawało trochę wrażeń, możliwość wykręcenia lepszych czasów itp, ale to ciągle były proste ścigałki w które mógł pograć "p. Kowalski" za pomocą spartańskiego urządzenia zwanego klawiaturą. Koniec końców w DiRT/GRiD możemy pojeździć niemalże wszystkim co ma 4 koła i silnik.
Sytuacja zmienia się gdy CM postanawia wziąć na celownik najbardziej prestiżowe wyścigi samochodowe na świecie, w który udział biorą jednomiejscowe bolidy o otwartym nadwoziu. Powszechnie znane jako F1.
Początkowo wydana wersja 2009 na Wii nie odbiła się szerokim echem w naszym pięknym nadwiślańskim kraju. Dopiero niedawno zaprezentowany tytuł F1 2010 zaprezentował coś czego ja osobiście nawet się nie spodziewałem. Oglądając trailery i screeny z zapowiedziami sądziłem że to kolejna tandetna zręcznościówka od nich. Jakież było moje zdziwienie gdy okazało się że model jazdy jest całkiem dobrze dopracowany. całkiem bo domyślnie mamy włączone wszystkie "ułatwiacze". Po wyłączeniu kilku z nich jazda na klawiaturze staje się skomplikowana (póki co jedynie takie urządzenie posiadam, stare kółko wyzionęło ducha, obecnie dorabiam się Logitecha DFGT), natomiast po wyłączeniu wszystkich... to już masochizm. Utrzymanie odpowiedniego toru jazdy czy obrotów silnika na zakręcie jest praktycznie niemożliwe i bardzo często kończy się spinem i niemal zawsze przedwczesnym zdarciem opon. Albo mamy pedał gazu w podłodze albo nie mamy go wcale... I tak źle i tak nie dobrze.
Pomijam kwestię grafiki gdyż jest to ten sam silnik jaki widzieliśmy już wcześniej w DiRT/GRiD, więc każdy kto powyższe tytuły chociaż widział będzie wiedział mniej więcej jak F1 prezentuje się wizualnie. Moim zdaniem jest miodnie, optymalizacja jest w porządku, a grafika płynna. Nawet tak ubóstwiany przez "miszczów" GlowEffect nie irytuje, i nie bije po oczach.
Mechanika rozgrywki również pozytywnie zaskakuje. Pełne weekendy GP, paddock, załoga serwisowa, wywiady z dziennikarzami, wyścigi 1vs1, ustawienia bolidu które mają kolosalny wpływ na jazdę, zgodny z prawdziwym kalendarzem rozkład wyścigów F1 w grze w sezonie rozpoczynającym karierę, świetnie odwzorowanie - to wszystko składa się na ciekawe smaczki oraz całokształt całkiem udanej gry
Jednak bez kierownicy zabawa może szybko zniechęcić... Ja sam odkładam ten tytuł na półkę i czekam aż na biurku nie zagości odpowiedni kontroler. Jednak sama gra nie jest jakimś super symulatorem. Do tytułów pokroju rFactor/LFS/GTR jej daleko, co nie zmienia faktu że jest dobra:) Na pewno będzie dobrą alternatywą dla fanów SimRacingu. Jeśli ktoś interesuje się F1 to ten tytuł także przypadnie mu do gustu, a jeśli nie to może dzięki niemu zacznie. No i dynamizm wyścigów, obowiązkowy widok z kokpitu daje zupełnie inne spostrzeżenie na te wyścigi. Kończę przynudzanie, zagrajcie i sprawdźcie sami:p
