Gamer (2009) - bardzo krótka recenzja
18 grudnia 2009, 22:15:03Obejrzane kilka minut temu.
Będzie krótki spoil więc jeśli nie lubisz tego typu zagrywek scroll down.
W być może niedalekiej przyszłości społeczeństwo za sprawą pewnego Złego Pana, o nazwisku Castle podzieli się na dwa obozy.
Kontrolowanych i kontrolujących. Film bardzo fajnie pokazuje jak może rozwinąć się wideo rozrywka w przyszłości. Na początku miała to być zabawa pokroju SecondLife, z tym że role "avatarów" odgrywają prawdziwi ludzie, aktorzy (którzy potrzebują kasy), a kontrolują ich nierzadko bogaci i zdesperowani ludzie którzy nie mają co zrobić z pieniędzmi.
Zabawa przechodzi na wyższy poziom gdy rozgrywka zaczyna być bardziej krwawa. Ale na tym koniec spoilera. Pan Zły ma zamiar opanować całe społeczeństwo, ba nawet cały świat. A to za pomocą pewnego pomysłu o którym nie będę wspominał. Przeszkodzi mu w tym Pan Dobry (niejaki Kable), którego poznajemy zaraz na początku filmu w akompaniamencie Marylina Mansona.
Za muzykę plusik, za fabułę również, która wydaję się trochę banalna to jednak jest całkiem dobrze skonstruowana, za nawiązanie do "Gladiatora" w 12:25, za ładne efekty specjalne i muzykę
Minusiki za amerykański styl: walka z kilko(nastoma) przeciwnikami na raz, odpalanie auta przez pocieranie dwoma obranymi, wyciągniętymi spod deski rozdzielczej kablami i inne tego typu "niedociągnięcia"
Ocena: 7/10
Game over. Insert coin.
