Miniblog #13
13 lutego 2010, 21:58:54Czasem żałuję że jestem dzieckiem swoich rodziców. Mam wrażenie że nie zasługuję na nic dobrego w życiu. S.A.D.
...maybe someday ...somehow
Czasem żałuję że jestem dzieckiem swoich rodziców. Mam wrażenie że nie zasługuję na nic dobrego w życiu. S.A.D.
...maybe someday ...somehow
Zaglądając w czeluście mojej obecności w Internecie na przestrzeni tych kilku lat podczas których używam niezmiennie jednego nicku odkryłem jak wiele rzeczy Google jest w stanie o mnie zapamiętać. Wie np. że miałem kiedyś pocztę na wp.pl. Po zsynchronizowaniu kont dostałem kolejną porcję informacji... Wujek G przypomniał mi o kontach na fotka.pl, IDG.pl albo torrenty.org. A to tylko kilka przykładów, pomijam pomniejsze fora i mniej ważne serwisy które mi potrzebne były tylko na 5min kiedyś tam w przeszłości. Ponadto odnalazłem logi rozmów z Google Chat, stare zdjęcia mojej byłej dziewczyny (co ciekawe, stosunkowo łatwo można odnaleźć te już skasowane, zarówno logi jak i zdjęcia) czy pierwsze posty na forach onetu kiedy byłem jeszcze dzieciakiem w gimnazjum... Jestem pod wrażeniem jak dużo moich danych jest przechowywanych na tym wielkim talerzu wewnątrz Ziemi.
Zadaję sobie tylko pytanie jak wiele informacji o sobie mogę udostępnić? Gdzie wg Google zaciera się granica między życiem prywatnym a życiem publicznym w Internecie? Jeśli sobie pomyślę że z każdym uruchomieniem wyszukiwarki ONI już zbierają informację dotyczące bezpośrednio mojej osoby jestem wręcz przerażony. Wprawdzie zdaję sobie sprawę że anonimowość w Internecie nie istnieje ale chyba powinny istnieć pewne granice... Google Master Plan is coming...
"Po prostu jej się znudziłeś i szukała byle jakiego pretekstu żeby to skończyć..." It's still hurts...
I tak o to pojawiam się z powrotem po kilkumiesięcznej nieobecności. Wakacje (w moim przypadku) dobiegają końca, nie udało mi się zrealizować zamierzonych celów i generalnie rzecz biorąc mogę je podsumować: It's sucks!
A wszystko przez zdarzenie które miało miejsce w niedzielę 12 lipca 2009roku ok godz. 4. Wtedy to jeszcze niczego nieświadomy, wsiadłem do auta marki Rover 200IS (nie swojego) w celu przejechania się... Podróż zakończyła się na szlabanie z powodu pewnej ilości alkoholu jaką wcześniej spożyłem. Została wezwana policja, prawo jazdy zostało mi zabrane, i przetrzepało mnie konkretnie po kieszeni... Cóż było robić, wszystkie poprzednie plany wzięły w łeb, trzeba było na szybko opracować plan B. Póki co, udało mi się wypić najdroższe piwo w życiu, nabyłem trochę nowych doświadczeń i dostałem porządną nauczkę na przyszłość. A wam życzę nauki na cudzych błędach, np. moich.
Wciąż pewne myśli o kimś plączą mi się po głowie. Od ponad pół roku. To powód #2 gównianych wakacji. Nie no tak do końca nie były takie gówniane