Na obiad był tradycyjny niedzielny rosołek. Podczas ostatniego rodzinnego obiadku u wujostwa ciocia radośnie zagaduje wujka: Smakował Ci rosół z kur wielu?
Na co wujek równie wesół: Oczywiście kochanie, ale muszę Cię przeprosić bo do kur wychodzę
Fonetycznie brzmi to jeszcze lepiej, miny członków rodziny bezcenne...
#1 Sytuacja: Coś tam robimy na programowaniu w Delphi(w wersji ENGLISH), nauczyciel owego przedmiotu tłumaczy kolejne kroki postępowania:
- Klikamy w obdżekt prop... pro... pro... właściwości obiektu (na ekranie jak byk zajebi**** trudne w wymowie: "Object Properties") a następnie właściwości (w kolejnym oknie znowu była lista nieszczęśliwie nazwana "Properties")
#2 Sytuacja: Matematyka, nauczycielka stosuje słowną pomoc przydatną do zadania, ważne: wypowiedziane jednym tchem
- Wzór to iks do kwadratu plus igrek do kwadratu plus dwa a iks minus i tak dalej przy założeniu że ce równa się a do kwadratu plus be do kwadratu i tak dalej ale wy tego nie macie więc sobie zapiszcie aha jednak macie więc nic nie piszcie
Zwykły człowiek nie musi robić z siebie idioty, Turbodymomen musi. [gest palca zagłady] TURBOOOO-DYMOOOOO-MEEEEEEEEEN!!!
Kebab to najprościej mówiąc szkolny plecak odwrócony na lewą stronę (oczywiście zawartość plecaka nie ginie, pozostaje bez zmian i... nadal zostaje w plecaku) Zaczęło się gdy pewnego dnia jeden z naszych klasowych kolegów, w trakcie lekcji odwrócił plecak drugiego szkolnego kolegi i czekał na reakcję:) Rzucił hasłem "Masz kebaba" (do dziś nie wiadomo czemu kebab ale tak się przyjęło i zostało:D)
Robić komuś kebaba oznacza zabrać jego plecak z pod ławki (właściciel nie może tego oczywiście tego zauważyć, robi się to gdy patrzy w okno, rozmawia, jest przy tablicy), plecak wędruje w zaciszne miejsce za pomocą szybkich, zręcznych rąk, tam jego zawartość jest wyciągana, plecak odwracany i zawartość wraca do środka. Następnie plecak równie niepostrzeżenie jak zniknął, tak równie niepostrzeżenie się pojawia. Oczywiście kebab jest udany tylko wtedy gdy podczas trwania całego procesu prawowity właściciel nie zorientuje się co się dzieje z jego torbą. Czasem udaje się delikwetnów złapać na gorącym uczynku, w różnych etapach robienia kebaba. Z czasem zaczęto odwracać nie tylko plecaki ale również inny przedmioty - ławki, kanapki, piórniki, kto wie co jeszcze moi kumple wymyślą:D Mieli kiedyś zamiary "zkebabowania" laptopa czy samochodu.
PS. Może user ViralioN dopisze coś więcej na ten temat w komentarzu:)
Ostatni tydzień dosyć dosyć mnie zaskoczył, mianowicie głównie 3 fakty: 1) Udało się przywrócić do życia mojego Canona IXUS70 (po upadku na obiektyw, w/w został w nim wymieniony i aktualnie, krótko mówiąc, bez owijania w bawełnę - działa!) 2) Dzisiejszego dnia, mimo wieku (18lat), pierwszy raz zażyłem coś zwanego antybiotykiem (nie licząc tych które dawali mi w szpitalu po porodzie ale to chyba każdemu noworodkowi tak robią?) Nic strasznego, 100mg doksycyliny w tym jest i ma mi pomóc w zwalczeniu dość upierdliwego przeziębienia (ciężko się wykurować będąc narażonym na ciągłe zmiany temperatury i przeciągi) 3) Zagięła mnie fantazja moich kolegów z klasy którzy postanowili "odpimpować" mi furę:D Efekt ich pracy jest widoczny tutaj. Musiałem im pogratulować, tylko zastanawiałem się czego? Pomysłu, głupoty czy fantazji? Nachodzi mnie refleksja czy kiedykolwiek będę miał normalnych kumpli?
Wykopane z joemonstera, aczkolwiek bardzo interesujące:) Tu Nie wiem czemu, lubię dzieciaki. Te wesołe, śmiejące się i radosne (te płaczące i robiące kupkę trochę mniej :P) ale zawsze
Przy okazji przypomniało mi się o czym ja marzyłem będąc małym szkrabem. Mój pociąg do motoryzacji zawsze skłaniał mnie do tego że jako malec bawiłem się w "rajdowca" (jeśli można to tak nazwać) Za to jak wszechstronnie uzdolnionym (od WRC przez wyścigi asfaltowe (takie DTM np) aż na F1 kończąc:P) A kto chciał zostać strażakiem?:P